przeciw poetom
przeciw poetom

Ewelina Kuśka

Do syna na rogu ulicy

Tępe kamyczki uwierają mnie w klapki.
na odrapanym murze szerokoskrzydłe palmy
poruszają się we mnie. mieszkające tam
papugi wyskakują wesołymi ognikami
z oczu kobiety trzymającej młode ziarenko
kawy mam przeczucie że z jej lekko
wypukłego brzucha urodzi się światło
ulicznej latarni. nie pozwolę ci zedrzeć
tej reklamy choćbym miała tu stać całą noc!
w mroku pokoju oddam ci własny serial
i cień bujanego fotela. mogłabym objąć cię
abyś powrócił do niemowlęctwa zamknąć cię
w kościele ciała byś znów stał się moim
małym ziarenkiem kawy.